Miliardy na kampanię? Powinno być jeszcze więcej…

W dobrym tonie jest ponarzekać od czasu do czasu na mariaż polityki i wielkich pieniędzy. Przytłoczeni i zmęczeni agresywnymi spotami wyborczymi finansowanymi przez korporacje lub z całkiem niewiadomych źródeł, Amerykanie łapią się za głowę płacząc, że ojcowie-założyciele nie tak sobie to wyobrażali i przewracają się pewnie w grobie.

Ale okazuje się, że są też i tacy, którzy głośno mówią że właśnie tak powinna wyglądać demokracja, a dokładniej: jeszcze więcej pieniędzy, jeszcze więcej zaangażowania korporacji i miliarderów, jeszcze więcej „zewnętrznych grup” biorących udział w debacie publicznej zupełnie otwarcie czy też anonimowo.



O tym jest właśnie okładkowy artykuł w najnowszym numerze magazynu The Atlantic pod tytułem „Nowa cena amerykańskiej polityki:”

http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2012/10/the/309086/

Na marginesie - ten sam magazyn kilka miesięcy temu rozpoczął arcyciekawą debatę pod tytułem „Dlaczego kobiety wciąż nie mogą mieć wszystkiego” napisany przez Anne-Marie Slaughter, która tuż po wygraniu wyborów przez Baracka Obamę stała się pierwszą kobietą na stanowisku Dyrektora ds. planowania polityki w Departamencie Stanu (tym samym, co przed laty George Kennan). Po dwóch latach wróciła jednak na uniwersytet Princeton by mieć więcej czasu dla swoich nastoletnich synów. Zainteresowanych odsyłam do artykułu:

http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2012/07/why-women-still-cant-have-it-all/309020/

Ale wracając do tegorocznej męskiej rozgrywki: oczywiście w artykule mowa jest
o tzw. Super-PACS, czyli niezależnych komitetach wspierających działalność polityczną, które wyrosły po decyzji Sądu Najwyższego z 2010 r., otwierającej drogę do praktycznie nieograniczonego zbierania funduszy podczas wyborów. Problem pozostał tylko z tą „niezależnością”… od kandydatów i ich partii. Nie trzeba bowiem czekać na napis na końcu spotu, żeby się zorientować jak bardzo „niezależna” jest dana grupa - jej autor. Zwykle wystarczy pierwszy kadr. Znam nawet takich, co się prześcigają w zgadywaniu mając przy tym niezłą zabawę. Wygląda to trochę tak, jak w programie „Jaka to melodia”. Podobno te skierowane przeciwko prezydentowi Obamie można wychwycić szybciej (może są czytelniejsze?).

Marne pocieszenie dla Mitta Romney’a, bo to nie był dla niego dobry tydzień. Odwracają się od niego kolejni republikanie, jakby chcieli się odciąć od tragedii zanim statek zatonie. Głośno zadają pytania dlaczego kandydat na wiceprezydenta - Paul Ryan – jest tak mało widoczny. Dlaczego w tak kluczowym momencie, Romney traci czas na zbieranie funduszy w Utah zamiast walczyć
o najważniejsze stany. Przecież pieniędzy ma mieć jak lodu. Choć ostatnio mówi się też, że podawane przez media kalkulacje finansowe mogą być grubo przesadzone, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w kluczowych stanach to demokraci obecnie więcej inwestują w wyborcze spoty. Przypominają mu jeszcze to, co każdy sztab przecież bardzo dobrze wie: droga do Białego Domu zawsze wiodła przez kluczowe stany, takie jak Ohio czy Floryda.

Jakby tego jeszcze było mało, właśnie w Ohio pojawił się nowy spot Romney ‘a wśród górników (których to prezydent Obama miał zawieść). I znów kandydatowi republikanów się oberwało. Szybko się okazało, że górnicy pokazani w filmiku z niedawnego spotkania z Romney’em nie byli tam z własnej woli. I w dodatku nie dostali za to wynagrodzenia. Dyrekcja kopalni tłumaczyła się potem, że uczestnictwo rzeczywiście było obowiązkowe, ale nikt nikogo do niczego nie zmuszał.



W tej sytuacji niektórzy podkreślają, że gorzej być już nie może. Choć słyszałam
i takie opinie: zła passa Romney‘a paradoksalnie może mu jeszcze pomóc. Oczekiwania wobec niego przed telewizyjnymi debatami są wyjątkowo niskie. Wystarczy że wystąpi razem z obecną głową państwa a zyska, bo będzie wyglądał bardziej “prezydencko”. Obama zaś, jeśli wierzyć specjalistom, pewnie straci trochę swojego uroku poprzez samo dzielenie sceny z byłym gubernatorem stanu Massachusetts…

Bilans zysków i strat za niewiele ponad 6 tygodni ocenią wyborcy.
Trwa ładowanie komentarzy...